Redakcja FightSport.pl
| UFC 122: Denis Siver vs. Andre Winner i nowe zestawienia! |
|
|
| Piątek, 10. Wrzesień 2010 13:09 |
|
Portal MMAFighting.com i MMAjunkie.com potwierdzają fakt, iż w zasadzie walka jest niemal pewna. Prawopodobnie będzie to bój pokazany w wolnym przekazie na Spike TV. Jak już informowaliśmy main event tej gali będzie pojedynek zawodników wagi średniej (do 84 kg) Vitora Belforta z Brazylii i Japończyka Yushina Okami. Siver ma być magnesem dla niemieckiej publiczności ale póki co nawet on mimo dziewięciu walk w UFC ma kłopoty z popularnością w kraju zdominowanym przez boks i Kickboxing, w zakresie sportów walki. Do rozdmuchania "szału na MMA" potrzeba w Niemczech "wunderwaffe", bo niestety brakuje im niemieckiego Mariusza Pudzianowskiego lub choćby "tylko" Fiodora Emelianenko a Denis Siver nie jest ani jednym ani drugim. Urodził się w Omsku na Syberii w rodzinie przesiedlonych Niemców Nadwołżańskich a to poważny argument in minus. Dodatkowo konserwatywni politycy i media robią wszystko by zniszczyć nowy sport wytaczając prawne idiotyzmy. Trudno dociec przyczyny ale upadek jednej z grup bokserskich o światowej sławie może tu być sygnałem, że rynek nie jest tak bogaty jak można byłoby sądzić a Niemcy nie przepadają za walkami innymi niż boks, który też już się przejadł. Andre Winner trenuje w angielskim Team Rough House i jest finalistą programu The Ultimate Fighter 9, którego niestety nie wygrał mimo nazwiska (winner - zwycięzca, przyp. red.). Także na ostatniej imprezie UFC 118 pokonał go przez decyzję Nik Lentz. Dla UFC, które robi drugie podejście z galą i naszpikowało event trzema Niemcami (Peter Sobotta, Pascal "Panzer" Krauss, Denis Siver) może to być najtrudniejsze wyzwanie. Średni wizerunkowo main event dla europejskiego widza z brazylijsko - japońską rywalizacją nie musi oznaczać nawet sukcesu na miarę gali UFC 99 w Kolonii, która odbyła się w czerwcu 2009 roku a wówczas magnesem był choćby "Cro Cop". Na galę przybyło ponad 13 tysięcy kibiców, głównie z Chorwacji i innych krajów a niekoniecznie z Niemiec. Dziś jest zupełnie inaczej a magnesem mają być Niemcy. Inne nowe i ciekawe zestawienia tej gali to występ Czecha trenującego w Anglii Karlosa "The Terminator" Vemola (7-1 MMA, 0-1 UFC), który po nieudanym debiucie z Jonem Madsenem na UFC 116 zmierzy się ze słynnym pogromcą Kimbo Slice'a samym Sethem Petruzelli (12-5 MMA, 0-3 UFC), który też nie miał najlepszego wejścia w organizacji po długim trzy letnim rozbracie. Na tej samej UFC 116 rozjechał go debiutant Ricardo Romero, ale cóż...nie co dzień trafia się do oklepania taki "leszcz" jak Kimbo. W tej sytuacji szanse obu można ocenić jako fifty-fifty. UFC sięgnęło też po swoje "wunderwaffe" lub może nawet "V kolumnę" jak barwnie można nazwać mającego niemieckie korzenie Duane "Bang" Ludwiga (19-11 MMA, 2-2 UFC) i od razu wyczarterowało mu na ten pojedynek poddanego ze swojej angielskiej kolonii. Uczestnik TUF'a 9 Nick Osipczak (5-2 MMA, 2-2 UFC) z Nottingham, może okazać się Robin Hoodem i obrabować ze zwycięstwa niemieckiego Amerykanina, który walczy w kratkę a dodatkowo przeplata to plagą kontuzji jakich doznaje często. Osipczak tak jak wymieniany wcześniej Andre Winner reprezentuje Team Rough House. Poza niemiecko - angielskimi zestawieniami do gali dołączy też prawdopodobnie debiutant Carlos Eduardo Rocha (8-0 MMA, 0-0 UFC) i uczestnik "The Ultimate Fighter 11" z USA Kris McCray (5-1 MMA, 0-1 UFC). Ich walka odbędzie się w wadze średniej.
|